Kto się boi terapii?

Chodzimy do dentysty, bo dbamy o zęby, i do dermatologa, bo zależy nam na tym, żeby mieć piękną skórę. Regularnie badamy się u ginekologa, bo chcemy być zdrowe i urodzić dzieci. Dlaczego w takim razie unikamy psychologa?

 

Pokój. W środku kanapa lub fotele, być może stolik. I obca osoba, przed którą masz się otworzyć, odsłonić swoje myśli i uczucia, wiedząc, że druga strona tego nie zrobi. Przychodzisz do tego pokoju z bólem duszy, z problemem, który pali tak, że masz wrażenie, że zaraz wybuchniesz. Chwytasz za klamkę i tylko Ty wiesz, ile w tej chwili kłębi się w Tobie lęku i pytań, na które chcesz poznać odpowiedź.

 

Ten sam pokój. Przychodzi tu codziennie od lat. Siada na kanapie albo fotelu, przy stoliku, na którym stoją szklanki z wodą. Obok leżą chusteczki. Nie dlatego, że przewiduje, że osoba, która tu przyjdzie, będzie płakać. Chce tylko, żeby wiedziała, że są pod ręką, kiedy łzy same zaczną płynąć, a ona będzie chciała jak najszybciej je ukryć. Pierwsze spotkanie. Nie wie, z czym przychodzi, czego chce, gdzie czai się jej ból ani jak wygląda jej system wartości. Szuka, ale musi liczyć się z tym, że może nie znaleźć. Bada, mając nadzieję, że każde następne pytanie nada właściwy kierunek terapii, którą prowadzi.

 

Terapia wydaje się być trudna tylko dla jednej osoby – klienta. Tymczasem dotyczy ona dwóch osób, które nie wiedzą, czego się po sobie spodziewać. Nie mają też pojęcia, dokąd zmierzają w tej wspólnej podróży, na którą obie się zdecydowały. Zanim wyruszą na szlak, muszą sobie zaufać. A jak to zrobić, skoro widzą się pierwszy raz w życiu?

 

Nasze życie opiera się na zaufaniu. Oddajemy opiekę nad naszymi dziećmi przedszkolankom i nauczycielom. Jeździmy autobusami, ufając kierowcom, że dowiozą nas tam, dokąd chcemy dojechać. Przychodzimy do lekarzy, ufając, że nas wyleczą. Przyjdźmy więc i do psychologa, ufając, że nam pomoże.

 

 

 

I pamiętajmy, że pozytywne efekty terapii pojawią się tylko wtedy, kiedy pacjent i psycholog się przed sobą otworzą – pacjent swoją opowieścią, a psycholog gotowością na wysłuchanie tej opowieści z zainteresowaniem.

 

No comments