Jak sobie radzić z krytyką (nie tylko w święta)?

Czym właściwie jest krytyka? Czy ma budującą i motywującą moc? Jak sobie radzić, kiedy krytykują nas najbliżsi? Zapraszam do lektury pierwszego tekstu w ramach akcji #RelacyjnieDobreŚwięta!

 

„Z czym to ciasto? Z marchewką? Ty tylko o tych warzywach, dlatego jesteś taka chuda”. „Twoja siostra znakomicie jeździ autem, nie to co Ty”. „Dziewczynę może byś sobie znalazł, bo inaczej zdziwaczejesz. W sumie to już zacząłeś”. „Chyba najwyższy czas zadbać o siebie po tej ciąży”. Kojarzysz te słowa? A może masz własne przykłady?

 

Zbliżają się święta i chyba każdy z nas marzy o tym, aby przebiegały w atmosferze jak z reklamy świątecznej. Wszyscy radośnie i miło spędzają wspólny czas, mówią sobie komplementy, a po dotychczasowych urazach i konfliktach nie ma śladu. Niestety, w rzeczywistości niełatwo o taki scenariusz. Wcale nie dlatego, że nic nie jest tak piękne i kolorowe jak w reklamie, ale dlatego, że relacje międzyludzkie rządzą się swoimi prawami. A raczej prawami ustalanymi przez ludzi, którzy te relacje współtworzą.

 

Jak zadbać o siebie i swoje emocje w czasie świąt Bożego Narodzenia, kiedy ktoś nas krytykuje?

 

Słowo „krytyka” pochodzi od łacińskiego criticus, czyli osądzający. Osądzanie jest z kolei oceną zarówno pozytywnych, jak i negatywnych zjawisk. Często o tym zapominamy, bo w wielu sytuacjach wyrażamy swoje zdanie, skupiając się wyłącznie na negatywach. Dodatkowo nie szukamy rozwiązania problemu i pomijamy potrzeby osoby, którą  krytykujemy. Bo czy myślimy o tym, aby zapytać, czy ktoś w ogóle chce usłyszeć nasz osąd? No właśnie. Tym samym nie dajemy tej osobie prawa do odmowy usłyszenia krytyki.

 

My również mamy to prawo. Możemy nie chcieć jej słuchać, bo towarzyszy nam niskie poczucie własnej wartości i nie czujemy się na siłach, aby zmierzyć się z czyimś zdaniem, albo po prostu trudno nam się uporać z negatywnymi opiniami na nasz temat.

 

Aby krytyka wnosiła do naszego życia coś dobrego, musi przedstawiać rozwiązanie konkretnej sytuacji, a nie tylko negatywną opinię, z której tak naprawdę nic nie wynika. Przede wszystkim jednak powinniśmy mieć prawo wyboru, czy chcemy usłyszeć słowa krytyki.

 

Czy krytyka motywuje?

 

W wielu filmach główni bohaterowie są krytykowani w kulminacyjnym momencie. Ta chwila wyzwala w nich skumulowaną moc, a kiedy ją poczują, postanawiają: koniec z byciem ofiarą! Oglądając taki schemat, regularnie tworzymy w sobie przekonanie, że krytyka jest motywująca i powinna utwierdzać nas w przekonaniu: „ja wam jeszcze pokażę”! Tyle że wcale tak nie jest.

 

Krytyka budzi wiele emocji: złość, smutek, żal, wstyd, poczucie winy i wiele innych. Jeśli krytykują nas bliskie osoby, często nie pozwalamy sobie na to, aby te emocje wyrazić. A co to dla nas oznacza? Tłumimy je i odtwarzamy w chwilach przypominających pierwszą sytuację, w której zostaliśmy skrytykowani w ten sposób. To prosta droga do tego, by każdą krytykę uznawać za atak lub podstawę do zadręczania się poczuciem, że jesteśmy niewystarczająco dobrzy.

 

Między innymi właśnie takie szkody wyrządza krytyka. Emocje, które nam towarzyszą, kiedy jej słuchamy, nie znikają wraz z zakończeniem cudzego wywodu. Zostają w nas jak dziura po wyjętym gwoździu.

 

Jak sobie radzić z krytyką od najbliższych?

 

Po pierwsze pamiętajmy o prawie do powiedzenia, że nie życzymy sobie krytyki. To, że nie wyrażamy zgody na wysłuchanie czyjegoś osądu lub nie zgadzamy się z czyjąś negatywną opinią na swój temat, nie oznacza, że jesteśmy niekulturalni czy pozbawieni szacunku do kogoś. Po prostu możemy powiedzieć „nie”.

 

Sytuacja się komplikuje, kiedy mamy do czynienia z osobą, która nie reaguje na nasze „nie”. Co wtedy zrobić?

 

W pierwszej kolejności warto dać upust swoim emocjom. Nie zawsze mamy taką możliwość, w końcu trudno to zrobić przy wszystkich. Ale jeśli mamy palącą potrzebę, żeby powiedzieć o swojej złości czy innych emocjach, zróbmy to. Istnieje oczywiście duże ryzyko, że dana osoba nie zrozumie naszej reakcji, ale to nie oznacza, że mamy się biernie przyglądać, kiedy ktoś narusza nasze granice.

 

W innych przypadkach możemy porozmawiać z przyjacielem lub spisać swoje emocje na kartce.

 

Kolejnym etapem radzenia sobie z krytyką  jest obserwacja siebie w życiu codziennym. Czy przez to, że babcia mówi, że kiepsko jeżdżę samochodem, mówię do siebie: „Jestem fatalnym kierowcą”? Warto obserwować swoje myśli i zastanowić się, skąd dany osąd wziął się w naszej głowie. Jeśli ze słów innych osób, to dlaczego w niego wierzę? Szukajmy w pamięci faktów, które zaprzeczą negatywnym ocenom i pomogą nam we wzmocnieniu siebie.

 

Jeśli jednak zaobserwujemy, że nosimy w sobie głębokie rany spowodowane często słyszaną krytyką, warto zadbać o to, aby nad nimi popracować – w gabinecie psychologa, na warsztatach rozwojowych albo na jeszcze innej drodze, którą uznamy za swoją.

 

Święta są czasem spędzanym z najbliższymi. Chcemy je przeżyć jak najpiękniej i jak najprzyjemniej. Tyle że aby móc to zrobić, warto znać siebie i żyć w zgodzie ze sobą. Nie pozwalajmy, by inni traktowali nas jak worek treningowy, który przyjmie każdy cios. Dbajmy o swoje granice, bo nasza psychika to dom, w którym mieszkamy na co dzień. Kiedy ktoś go zaśmieci i zniszczy, sprzątanie i urządzanie na nowo zajmie dwa razy więcej czasu.

 

Skoro psychika jest naszym domem, urządźmy ten dom tak, jak chcemy. Po swojemu.

 

PS Za tydzień opublikuję kolejny tekst z serii #RelacyjnieDobreŚwięta. Będzie dotyczył konfliktów, które trwają pomimo świąt. Już teraz gorąco zapraszam!

 

 

No comments