Jak przetrwać konflikt?

Chyba każdy z nas spotkał się w życiu ze stwierdzeniem, że święta są czasem wybaczania. Być może nawet słyszeliśmy życzenia, które brzmiały: „Obyście się na święta pogodzili” lub ciche podszepty, żebyśmy dali spokój, bo „w święta trzeba żyć w zgodzie”. Czy na czas świąt rzeczywiście da się zakopać topór wojenny mimo trwającego konfliktu?

 

Konflikty i kłótnie zaczynają się wtedy, kiedy dwie strony lub więcej mają swoje punkty widzenia, które próbują przeforsować. Gdy cudze racje diametralnie się od siebie różnią, trudno dojść do porozumienia. Nawet przyznanie komuś częściowej słuszności bywa problematyczne. Zwłaszcza jeśli czujemy, że z każdą chwilą narasta w nas coraz większa złość.

 

W takich sytuacjach pogodzenie się i wybaczenie sobie nie zawsze jest możliwe. Gdy nieustannie mamy do czynienia z atakami na swoje wybory i działania, buzują  w nas emocje. Trudno  w takiej sytuacji zachować wewnętrzny spokój i dystans do rzeczywistości tylko dlatego, że są święta.

 

Jak przetrwać konflikt?

 

Po pierwsze trzeba zdawać sobie sprawę, że każdemu konfliktowi, każdej kłótni towarzyszą emocje. Może to być złość lub smutek, ale równie dobrze mogą pojawić się w nas poczucie winy, frustracja, żal czy wstyd. Mimo to na pierwszy plan w konflikcie zawsze wysuwa się jedna emocja: złość.

 

Złościmy się, kiedy ktoś przekracza nasze granice i automatycznie uruchamiamy w sobie konieczność obrony. Oczywiście mamy prawo bronić naszych granic. Tym, co powinno nas jednak zastanowić, jest pytanie, dlaczego akurat w tym miejscu są nasze granice. Z jakiego przekonania wynikają? Czy jeśli ktoś nie chce zrobić tego, o co prosimy, czujemy się lekceważeni? Czy jeśli ktoś się z nami nie zgadza, ogarnia nas uczucie poniżenia? Skąd bierzemy wiedzę, że czyjeś zachowanie jest spowodowane chęcią sprawienia nam przykrości? Może tylko nam się wydaje, że ktoś ma wobec nas złe zamiary?

 

Postępowanie innych ludzi zawsze interpretujemy przez filtr własnych doświadczeń. Na sposób, w jaki odbierzemy i zrozumiemy konkretną sytuację wpływa cała nasza przeszłość. Warto pamiętać, że zamiary człowieka, z którym jesteśmy skłóceni, nie zawsze mają coś wspólnego z naszą interpretacją. Zamiast pytać „dlaczego on/ona nam to robi?”, powinniśmy zadać pytanie „dlaczego na to, co on/ona robi, reagujemy właśnie w ten sposób”?

 

Emocje w konflikcie

 

Kiedy się kłócimy i jesteśmy źli, pod odczuwaną przez nas złością kryją się także inne, równie ważne emocje.

 

Jeśli pojawi się w nas smutek lub żal, przyjmijmy je, a następnie znajdźmy sposób, aby znalazły ujście. Możemy na przykład porozmawiać z kimś bliskim lub spisać swoje uczucia na kartce. A jeśli mamy potrzebę płakać – płaczmy. Nie później, tylko teraz, bo nagromadzenie w sobie negatywnych uczuć i próba przykrycia ich robieniem dobrej miny do złej gry szkodzi przede wszystkim nam. Nie dbając o to, by nasze emocje znalazły ujście, dokładamy ciężar do swojego bagażu, który będziemy nieść przez kolejne dni i miesiące. Tak, MY będziemy ten bagaż nieść, a nie osoba, na którą jesteśmy źli.

 

Jak rozwiązać konflikt?

 

Czy pomyśleliście, że rozwiązaniem konfliktu powinien być kompromis? Jeśli tak, to jam wam powiem, że… nie. Tak naprawdę strony konfliktu powinny dążyć do współpracy.

 

Dlaczego nie kompromis?

Bo zakłada on, że ktoś musi z czegoś zrezygnować. To nie jest dobre rozwiązanie dlatego, że w takiej sytuacji któraś ze stron może mieć żal z powodu konieczności rezygnacji z czegoś, co było dla niej ważne.

 

 

Z kolei podjęcie współpracy zakłada, że obie strony coś zyskają, więc warto do niej dążyć. Jeśli nie odnajdziemy w sobie do tego chęci, konflikt będzie się ciągnąć w nieskończoność. Warto jednak próbować go rozwiązać, robiąc choćby małe kroki w kierunku porozumienia i wyznaczając sobie cele w danej relacji.

 

Pamiętajmy także o tym, aby starać się jak najmniej oczekiwać. Dlaczego? Bo gdy nasze wyobrażenia rozminą się z rzeczywistością, znów poczujemy się rozczarowani.

 

Co zrobić, jeśli ktoś stale rozpoczyna konflikt?

 

Tak naprawdę istnieje tylko jedna osoba, o którą możemy zadbać na 100%. Tą osobą jesteśmy my sami. Powinniśmy pogodzić się z faktem, że nie zmienimy innych, jeśli sami tego nie chcą. Przyjmijmy, że są sytuacje i rzeczy, na które nie mamy wpływu i jeśli ktoś będzie usilnie szukał powodu do kolejnej sprzeczki, zadbajmy przede wszystkim o siebie.

Możemy na przykład powiedzieć o swoich odczuciach osobie, która podsyca konflikt, ale jednocześnie miejmy świadomość, że nie zmieni to jej zachowania. Czasami zdarza się jednak, że zwrócenie uwagi podziała na kogoś jak kubeł zimnej wody wylanej wprost na głowę, i ten ktoś zda sobie sprawę, że swoimi osądami sprawia nam przykrość. Niezależnie od tego, jak przebiega konflikt, mamy prawo, a nawet obowiązek, postawić wyraźną granicę, której nikt nie powinien przekraczać bez naszej zgody.

 

Pamiętajmy również, że milczenie, którym zbywamy cudze zachowanie, nie jest równoznaczne z przyzwoleniem na to zachowanie.

 

A jeśli ktoś nas prowokuje, a my nie jesteśmy w stanie zapanować nad złością? Wtedy warto pomyśleć o tym, aby ochłonąć. Zwłaszcza że nie jesteśmy inicjatorem kłótni.

 

Jak się uspokoić, kiedy czujemy, że ogarnia nas fala złości? Sprawdzą się różnego rodzaju metody relaksacyjne i praca z oddechem. Nawet wyjście na chwilę z pomieszczenia, w którym trwa kłótnia, może zdziałać cuda.

 

 

Jeśli nie chcemy być uczestnikami konfliktu, powiedzmy o tym i zrezygnujmy z dalszej dyskusji. Jeśli jednak coś nas do kłótni pcha, zastanówmy się, dlaczego tak bardzo nam na niej zależy. Co i komu chcemy udowodnić, podejmując rękawicę? Wiedza o tym, co uruchamia w nas kłótliwość, jest bardzo ważna, a nasze przekonania, które ją wywołują – jeszcze ważniejsze.

 

Konflikty z najbliższymi wynikają z różnych przyczyn. Pamiętajmy o tym, że nie mamy możliwości przekonania wszystkich do swoich racji. Jeśli mamy w sobie chęć do podjęcia współpracy, aby zakończyć konflikt, a druga strona tej chęci nie przejawia, wycofajmy się. W niektórych sytuacjach to jedyny możliwy sposób, by zadbać o siebie i swoje potrzeby.

 

No comments