Razem czy osobno?

Pamiętasz licealne czasy, kiedy pierwsza miłość oznaczała całkowitą zależność? To odliczanie do zobaczenia drugiej osoby i poczucie, że nic innego się nie liczy? Wszyscy to znamy i chyba każdy kiedyś coś takiego przeżył. Niektórzy nawet w dorosłym życiu opierają swoje związki na pełnej zależności, inni z kolei wolą stawiać granice. A Ty?   

 

W powietrzu czuć już nadchodzącą wiosnę. Ludzie zaczynają rozpinać kurtki, zdejmują szaliki i wystawiają twarz do słońca. Cieszą się, że robi się cieplej. Widać, że z nadzieją wypatrują dnia, w którym zrzucą kilka warstw ubrań i wystawią do słońca nie tylko twarz, lecz także całe ciało.

 

Wraz z pierwszymi oznakami wiosny na ulicach pojawiają się też oni: zakochani licealiści. Idą przytuleni, a raczej wtuleni w siebie. Czasami się zastanawiam, czy wygodnie im być tak do siebie przyssanym. Po chwili dociera do mnie, że im mnie zależy na wygodzie, tylko na byciu razem. Całkowitym, jak w symbiozie.

 

To nic złego. Będą jeszcze jeść jeden deser tą samą łyżeczką i spędzać ze sobą każdą chwilę dnia. Jedno bez drugiego nie pójdzie na spotkanie ze znajomymi, a kiedy pójdą razem, wciąż będą obok siebie – ona usiądzie mu na kolanach albo we dwoje złapią się za ręce. Tak bardzo chcą być blisko, że nie wyobrażają sobie innego scenariusza na spędzenie czasu.

 

Co się stanie, kiedy licealne wyobrażenia o idealnym związku przeniesie się do dorosłego życia? Czy to będzie w porządku, czy nie? A jeśli w nowych relacjach okaże się, że jedna osoba potrzebuje zależności, a drugiej do szczęścia niezbędna jest… wolność?

 

Jak zbudować szczęśliwy związek

 

Dobrze wiemy, że nie istnieje uniwersalna recepta na udany związek, a mimo to niestrudzenie szukamy przepisu, który zadziała na niego jak magiczna różdżka. Niestety, często zapominamy o tym, że w związku, jak w każdej relacji, wchodzi w grę coś takiego jak współzależność.

 

Zawsze istnieje coś, co jest wspólnym dobrem dwojga ludzi. Gdyby tak nie było, budowanie relacji byłoby dużo trudniejsze. A skoro relacja jest czymś, co tworzy się wspólnie, to zależność stanowią zarówno dzieci i zwierzęta, jak i mieszkanie czy samochód.

 

A niezależność? Ona z kolei określa nasze potrzeby i wyznacza granice każdego z osobna. Kiedy jedna osoba czegoś chce, a druga nie, to czy ta pierwsza musi z tego zrezygnować? Oczywiście, że nie! Jeśli partnerzy dadzą sobie prawo do tego, by każdy z nich miał swoją własną przestrzeń, oboje zyskają możliwości do realizacji siebie w związku. A nie związku kosztem siebie.

 

Zależność w związku

 

Gdy związek tworzą osoby, które potrzebują zależności w równym stopniu, to cudownie. Taka para stworzy swoje własne, przyjazne zasady: oglądanie tych samych filmów, wybieranie tych samych dań do jedzenia, uprawianie tej samej dyscypliny sportu. Jeśli obie strony się w tym odnajdują, wszystko jest w porządku. Problem pojawi się wtedy, kiedy nad związkiem zawisną czarne chmury.

 

Opieranie związku na zależności od drugiej osoby niesie ze sobą duże ryzyko – zaniedbanie relacji ze sobą. Gdy zapomnimy o tym, co jest ważne dla nas, o tym, co lubimy i co sprawia nam radość, będzie nam trudno odnaleźć się w rzeczywiści po ewentualnym rozstaniu. Koniec związku odczujemy wtedy tak, jakby umarła duża część nas. Nagle okazuje się, że nie mamy nic swojego, a doświadczanie czegokolwiek, co było wspólne, potęguje smutek. Zostajemy z niczym. I to jest najgorsze.

 

Związek a przestrzeń tylko dla siebie

 

Choć związek opiera się na współzależności, równie ważna jest niezależność. Parę tworzą przecież dwie osoby, które mają własne – często odmienne – potrzeby.

Niektórzy potrzebują przestrzeni i pola realizacji, który będzie tylko ich. Potrafią i dbają, by granice, które wyznaczyli, były nieprzekraczalne. Czasami potrzebują bycia we dwoje w niewielkim wymiarze. Jeśli w codziennym życiu potrafią zadbać zarówno o siebie, jak i o to, co jest ich wspólne, są na dobrej drodze.

 

Jaki związek jest lepszy

 

Nie można powiedzieć, że ci, którzy potrzebują większej przestrzeni wspólnej są lepsi lub gorsi od tych, dla których w związku ważna jest niezależność. Każda para ma swoje potrzeby. Gdy są one akceptowane i zaspokajane, związek może się harmonijnie rozwijać.

Budując bliską relację, dobrze pamiętać o dwóch rzeczach: o tym, że nie warto rezygnować z siebie na rzecz drugiej osoby, a także o tym, że nasz partner czy partnerka może mieć czasem zupełnie inne potrzeby niż my.

 

Magia różnic

 

Chciałabym móc napisać o badaniach, które jasno określają, że do szczęścia potrzebujemy X% czasu spędzanego razem. Tyle że takie badania nie istnieją. I całe szczęście!

 

Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami i potrzebowali tego samego w równym stopniu, świat byłby nudny, a my jednakowi. A przecież to różnice nas wyróżniają! Dlatego nie porównujcie swojego związku do relacji przyjaciół i nie szukajcie uniwersalnej recepty na jego zgodność i trwałość. Pamiętajcie, że to, co sprawdza się u kogoś, u Was może nie przynieść żadnego efektu. Idźcie więc swoją drogą i w swoim tempie szukajcie rozwiązań, które będą służyć Wam i Waszemu związkowi.